Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 kwietnia 2013

Wiosna na wsi

Wyjazdy na wieś to dla mnie zawsze wspaniała przygoda. Nie inaczej było tym razem. Mój przyjaciel Tadzio trochę zadzierał nosa, że niby taki ważniak bo został ochroniarzem  kociaków. Nijak nie mogłem się do nich zbliżyć. Zaraz robił wrzask i Anka biegła na ratunek maleństwom. A co to ja niby słoń jestem i je rozdepczę? Przywitać się tylko chciałem. Nie mam im tego za złe, w końcu wszyscy chcą dobrze. Potem była nudna sesja zdjęciowa. Oczywiście nie potrafiłem usiedzieć na miejscu, tyle zapachów, odgłosów dokoła. Ku wielkiemu rozczarowaniu Anki musieliśmy dać sobie z tym spokój. Potem był już tylko spacer bez końca; las, jezioro, łąka, rzeka, bezgraniczne pole... czysta rozkosz dla zmysłów.

Co za skok!
Dokazują aż miło
Tosia
Pysia

Dlaczego nie chcą się ze mną bawić?
Z magnolią w tle
Przy forsycjach
Daj trochę
Tadeusz
Pokazowe warowanie, żeby tylko był już koniec.


piątek, 1 lutego 2013

Piątkowa głupawka

Piątek, piątek, piątek, nareszcie piątek! A w piątek, koniec pracy, Anka ma zawsze super humor, więcej czasu dla mnie; na pieszczoty, spacerki, smakołyki i śmieszne filmiki. Więcej cierpliwości do moich wybryków. Kocham ten dzień i szaleństwa jakie się z nim wiążą. W piątek mogę sobie pozwolić na totalną głupawkę. A jak jest u was?




niedziela, 20 stycznia 2013

Spacer na Dzień Babci


 Anka zaprosiła mnie dziś na wycieczkę ale nie taką zwykłą z niuchaniem latarni ulicznych tylko wielką wyprawę śladami... No właśnie, jutro Dzień Babci a także poniedziałek, kiedy to Anka ma dużo pracy i na daleki spacer nie ma szans. Dlatego niedziela to idealny czas na długachny wypad za miasto. No może nie zupełnie za, ale na przedmieścia. Ja nie mam już dziadków więc Anka wpadła na genialny pomysł by odszukać staruszków w naszej okolicy. Po obiedzie wybraliśmy się na poszukiwania.

Psie ślady
Szybko odnalazłem pierwsze ślady "psich stóp" i poszliśmy ich tropem. Przemykając miejskimi uliczkami zauważyłem, że na spacery wychodzą tylko psy młode, nawet za opłotkami miejscowych domów nie spotkaliśmy nikogo. Mam nadzieję, że było to spowodowane niską temperaturą i wszystkie wygrzewały się w domach lub ciepłych budach. Pocieszając się tą myślą szliśmy dalej. Niestety po godzinnej wędrówce nie spotkaliśmy żadnej starowinki nie licząc starej kury grzebiącej pazurem w śniegu.

Czego ona tam szuka?
Mijaliśmy nowe i stare domy, w których od dawna nikt nie mieszka. To taki smutny widok. Kiedyś to był tętniący życiem dom z psią budą obok. Żył w niej poczciwy owczarek imieniem Azor. Dziś nikt już nie pamięta ani właścicieli, ani stróżującego Azora a jego buda dawno zawaliła się pod naporem czasu.


Ruina domu
Po drodze spotkaliśmy Burka, mało przyjaznego gościa. Przywitał nas donośnym szczekaniem i nie uspokoił się aż do naszego odejścia. O przyjacielskiej pogawędce nie było mowy.

Pies Burek

I co się tak wydzierasz?

Chciałem tylko porozmawiać.


 A tu kolejny dom, którego mieszkańcy mieli z pewnością niejednego psiego przyjaciela.
Wyobrażam sobie jak na ławeczce przed domem siedzi babcia i głaszcze serdecznie swojego psa lub kota. Dziś przez zmrożone szybki nie można było nawet zajrzeć do środka.

Bielona chata
Zmrożone okienka
Ławeczka babci i dziadka


Były też domy zamieszkałe
Mój nos mi mówi, że ktoś tu mieszka
Kiedy wracaliśmy już do domu, niespodziewanie spotkaliśmy najprawdziwszego psa-dziadka. Słysząc nas wyszedł z  budy i czekał na nas przed furtką. Musicie przyznać, że osobliwy z niego facet. Jego umaszczenie tak pasowało do otoczenia, że gdyby się nie ruszał trudno byłoby go zauważyć. Chyba ucieszył się na nasz widok bo merdał szczęśliwie ogonem i przywitał nas całkiem przyjaźnie.  
Pies kameleon
Chwila na zapoznanie
A potem Anka pozwoliła nam już pogadać po swojemu.
Mówi, że ma 100 lat
Dziadek Edek


 Zasiedzieliśmy się u dziadka, aż do wieczora.. Anka sprawdziła jeszcze czy ma pełną miskę bo jego podwórko było bardzo skromniutkie ale jego boczki nie świadczyły by było mu źle na świecie. Widać jego Pan dbał o niego jak potrafił a on odwdzięczał się za to swym towarzystwem. Kiedy zaczęło się ściemniać Anka zdecydowała, że wracamy ale wiem, że odwiedzimy tego psa jeszcze nie raz.








niedziela, 13 stycznia 2013

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Dziś kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tym razem zbierano na pomoc dla  ratowania życia dzieci i godnej opieki medycznej seniorów. Oczywiście nie mogło nas tam zabraknąć. Fajnie jest pomagać innym. Najpierw spotkaliśmy panią  z kolorową puszką, dostałem serduszko, pstryknięto fotki a potem był śnieżny spacerek. Tego mi było trzeba! Długi, długaśny spacer i harce na śniegu, rzucanie śnieżkami, zabawy w chowanego. Anka próbowała coś z bałwanem ale było zbyt mroźno i śnieg się nie lepił. Na koniec miałem już sople na pysku ale to nic i tak nie chciałem wracać. Mógłbym tak hasać bez końca lecz zlitowałem się nad Anką i poszliśmy do domu. Ona nie lubi zimna i jest okropnym zmarzluchem. To był dzień pełen wrażeń. :)

Dostałem serduszko

No co tak długo,

nie mam czasu na pozowanie, śnieżki czekają

sobota, 12 stycznia 2013

Pies w butach

Ostatnio Anka przyglądała się uważniej moim łapom, zastanawiając się czy też nie marzną mi w czasie   zimowych mrozów. Ja tam żadnych niedogodności z tym związanych nie mam. Lubię grzebać w śniegu,  nawet tym zmrożonym, często też wyleguję się na śnieżnej zaspie bo tam mięciutko i wszystko mam "na oku". Bywa, że budzę się zasypany śniegiem i nic sobie z tego nie robię   Anka nie może na to patrzeć, bo jak można leżeć na lodzie? Woła mnie żebym się schował lecz ja nie lubię tych kaloryferów, suchego powietrza i w domu jest mi za gorąco  Po kilku godzinach dyszę jak parowóz i szukam tylko okazji by wymknąć się na podwórko.  Zimno mi nie przeszkadza, moi przodkowie też nie biegali w paltach i butach. Wiem, że niektórzy nie są tak hojnie obdarzeni przez naturę podszerstkiem i muszą to rekompensować ciepłym kubraczkiem ale nie ja, no chyba  że springerujemy na długie dystanse, wtedy butki się przydają. Nie, nie takie jak te poniżej, które spodobały się Ance: " Tytus prawda, że słodziuuutkie" ?!


Pies w żółtych butach

Pies w zielonych bamboszach

Pies w butach stańczyka


Zdjęcia:  www.reniferu.pl 

                                          








poniedziałek, 17 grudnia 2012

Niespodzianki od Anki

Witam miłośników zagadek. Dla tych, którym chciało się odpowiedzieć Anka zgodnie z obietnicą przygotowała nagrody-niespodzianki. Proszę teraz wszystkich o kontakt i podanie adresu do wysyłki. Anka siedzi na gg wieczorami to kto chce może napisać:  9991616  Teraz lecę pohasać a przy okazji wypróbować nową linkę spacerową.

sobota, 1 grudnia 2012

Niespodzianka

Wyjazd na wieś, na który tak czekałem, okazał się totalną porażką. Nie było Tadzia, bo musiał pilnie wyjechać ze swoją Pancią, do tego " psia" pogoda, czyli psy wychodzą z domu bardzo chętnie ale ludzie niekoniecznie. Anka psikała,  kichała, dlatego skróciła spacer do minimum. Po powrocie wyszło na moment słońce, już myślałem, że los się do mnie uśmiechną bo przyszła koleżanka Anki targając jakiś kosz. Ma się rozumieć prezencik urodzinowy. Zaglądam do koszyka i aż mi szczęka opadła: bejbi x 3! Takich gości to się nie spodziewałem w najgorszych snach. Ani to dotknąć, ani poniuchać, pobiegać - zapomnij. Dobrze, że nie było kociej mamy bo by mi niezłe zorro na pysku zrobiła. Jednym słowem klęska! Jutro wracamy, co ja kumplom na podwórku powiem?

Niespodzianka

czwartek, 29 listopada 2012

100 lat, 100 lat!

Dziś są moje urodziny. Mam już 4 lata ale dorosłość nie uderzyła mi jeszcze do głowy. Nadal lubię harce, obgryzanie patyków, tarzanie się w błocie a czasami to nawet głupawka mi się przytrafia. Urodzinowa niespodzianka - to wypad nad rzekę. Uwielbiam pływać a jesienne temperatury w tym roku wprost do tego zachęcają. Potem wystarczy się tylko otrzepać i już jestem suchy. Gdybym mógł pływałbym codziennie! Szkoda, że Anka musi tyle pracować :( a swoją drogą fajnie jest być psem i nie chodzić do pracy i robić tych wszystkich głupich rzeczy, które zabierają tyle czasu.  Mogę bez umiaru wygrzewać się na słońcu, pogonić kota, powydzierać się z kumplami, być po prostu psem.


Dzięki Anka!




piątek, 23 listopada 2012

Spacer

Dziś wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują- będzie wycieczka a przynajmniej spacerek. Ostatnio Anka była zawalona pracą i muszę przyznać strasznie mnie zaniedbała. Nie byłem jej za to dłużny, z nudów zgryzłem trampki, wykopałem kilka dziur na podwórku i... nic to nie dało oprócz zdenerwowania Anki, która przecież bardzo się stara, żebym zawsze miał pełną miskę, ciepłe spanko, błyszczące futerko... ale mi wstyd. No, Anka, nie gniewaj się i przepraszam za te gumowe kurczaki, które zeżarłem w całości , one tak okropnie piszczały... nie mogłem się oprzeć. Już zgoda, co? Idziemy na spacer?


Jesienny spacer